Profilo di Adam M. Grudziń...Moim zdaniemFotoBlogElenchiAltro Strumenti Guida

Blog


16 marzo

Podlizywanie jest niehigieniczne - dla psychiki.

Próby przypodobania się komuś na kim lub na jego opinii o nas nam zależy z reguły kończą się klęską dla obu stron.

Tak osoba która się podlizuje jezyk  jak i adresat tej wątpliwej przyjemności czują się z tym źle. Deprecjacja – choć może nie jest to najlepsze określenie bo odnosi się bardziej do wartości materialnych – własnej osoby lub swoich poglądów jest kosztem jaki podlizujący zobowiązuje się ponieść wobec pozlizywanego.

Podlizywany – czyli odbiorca tych psychicznych obsceniczności jeżeli należy do grona ludzi inteligentnych wlot wyczuwa intencję podlizywacza co tylko wzbudza jego podejrzliwość co do zamiarów podlizującego. Nieco inaczej wygląda sytuacja kiedy pozlizywanego można określić jako osobę o niskich walorach intelektualnych. Jego rosnące we własnych oczach znaczenie zwykle przeradza się w skłonności do wykorzystywania swojej w cudzysłowie pozycji na podlizującym co w ogólnym rozrachunku nie jest smaczne ani dla zewnętrznych obserwatorów tego zjawiska ani samego podlizującego albowiem jego osobowość sprowadza się do roli błazna na dworze Stańczyka.

Reasumując stwierdzić należy że jakiekolwiek formy deprecjacji własnej wartości są już w samym swoim założeniu błędem jeżeli chcemy się komuś przypodobać. Można w tym celu wyrazić np. szacunek dla czyichś poglądów zachowując swoje własne (pod warunkiem że słuszne) zdanie.

Ciekawe! Czy ktoś ma na ten temat inne zdanie?

Commenti (14)

Attendere...
Il commento immesso è troppo lungo. Immetti un commento più breve.
Immissione non effettuata. Riprova.
Impossibile aggiungere il commento al momento. Riprova più tardi.
Per aggiungere un commento è necessaria l'autorizzazione di un genitore. Chiedi autorizzazione
I tuoi genitori hanno disattivato i commenti.
Impossibile eliminare il commento al momento. Riprova più tardi.
Hai raggiunto il numero massimo di commenti pubblicabili giornalmente. Riprova tra 24 ore.
Impossibile lasciare commenti. La funzionalità è stata disattivata perché i sistemi hanno rilevato una possibile attività di spamming dal tuo account. Se ritieni che il tuo account è stato disattivato per errore, contatta il supporto tecnico di Windows Live.
Esegui il seguente controllo di protezione per completare la pubblicazione del commento.
I caratteri digitati nel controllo di protezione devono corrispondere ai caratteri dell'immagine o della riproduzione audio.

Per aggiungere un commento, accedi con il tuo Windows Live ID (se utilizzi Hotmail, Messenger o Xbox LIVE possiedi già un Windows Live ID). Accedi


Non hai ancora un Windows Live ID? Registrati

Wiesławha scritto:
Witaj Adamie. Dostać sie tu nie jest łatwo, ale bywam. tak jak na Twoich dawnych blogach na onecie.
Z tym podlizywaniem sie masz rację . To nieładne. Jednak czasem łatwo to pomylić ze zwyczajną sympatią dla kogoś. Jest też coś w naszej naturze na co powinniśmy uważać. Chęć akceptacji przez innych. Pozdrawiam cię serdecznie i życzę miłych świąt i równie miłej wiosny. Alw
19 Mar.
Adam M. Grudzińskiha scritto:
To prawda Andrzeju. Ja celowo użyłem słowa "podlizywanie" aby jeszcze bardziej ośmieszyć taką postawę a żal? - to taki odruch który mi pozostał z okresu człowieczeństwa.
Pozdrawiam
16 Mar.
Andrzej P.ha scritto:
Adamie. Wazelinowanie czy jak kto woli podlizywanie się zawsze wzbudzało we mnie odrazę, w związku z powyższym los wazeliniarzy nie wywołuje u mnie najmniejszego żalu. Niektórzy jeżeli nie są przez nikogo upodlani, potrafią się sami upodlić. Ich wybór...
16 Mar.
Adam M. Grudzińskiha scritto:
Witaj Andeas.
Może taki suplememt się przyjmie. Chyba zgodnie z sugestią zacznę  w ten sposób piętnować tego rodzaju zachowania. Dobry pomysł. Dziękuję i pozdrawiam.
16 Mar.
Adam M. Grudzińskiha scritto:
Witam Andrzeju. Jacek Fedorowicz miał wiele trafnych powiedzonek zwłaszcza kiedy przyszło mu się przedstawić. Słynne już Jajacek przeszło nawet próbę czasu i znane jest do dzisiaj.
Przedstawiłeś bardzo trafną uwagę. Mnie jednak znacznie bardziej jest żal podlizywaczy. Nawt mając taki język jak na fotce jest to czynność raczej przykra i zarazem żałosna.
Pozdrawiam
16 Mar.
Andreasha scritto:
..tak masz rację...macie rację.... wazeliniarstwo jest jak skórka od banana..każdy prędzej czy póżniej na niej się pośliżnie...tak nawiasem mówiąc(vidi-foto) gościu ma zdrowy język...czyżby suplement wazeliniarza....?????
16 Mar.
Andrzej P.ha scritto:
Kiedyś Jacek Federowicz mawiał " W zasadzie tak, ale...". Lizusostwo jest złe, ale najbardziej łasi na nie są ludzie, którzy znaleźli się wyżej, choć nie spełniają oczekiwań innych. Jak się ich dobrze podwazelinuje, może szybciej się poślizgną i zlecą na łeb. I to jest dobryaspekt wazeliniarstwa. Niebezpieczeństwo polega na tym, by podlizywany spadając nie przygniótł wazeliniarza, ale to już temat do dyskusji nt. BHiP wazelinowania.
16 Mar.
Adam M. Grudzińskiha scritto:
Ależ Bogusiu! - miło owszem i było ale pamiętam jak się to miło niemiło skończyło.
Po drugie secundo jak mawiasz - powiedziałem przecież że mnie wypuszczasz a ja się nie dam więc napisałem tak tylko przez przekorę. (no - może nie zupłnie).
Pozdrawiam oneciarkę. (jak to ładnie brzmi).
Pozdrawiam serdecznie (stary oneciarz)
16 Mar.
petronelaha scritto:
Po pierwsze primo jak mówią uczeni : nie skarż na blogersów w ONECIE ,bo CI TAM DŁUGO  BARDZO miło było.
Po drugie secundo: nie do wiary to Ty i w języku miłości biegły jesteś? Ależ się sprytnie i niewinnie reklamujesz no,no..
Stara Petronela musi Ci palcem pogrozić....!!!
16 Mar.
Adam M. Grudzińskiha scritto:
Witam Bogusiu - serdecznie.
No masz! "Podliżę" Cię troszkę bo jakże bym mógł się w onym podlizywaniu przed Tobą nie ugiąć.
Wpuszczasz mnie na niebezpieczną ścieżkę tematu rozróżniając podlizywanie od uprzejmości. Tutaj sprawa nie jest już tak bardzo oczywista jak by się mogło na pierwszy rzut oka wydawać. Również i z Twojej wypowiedzi przebija wniosek iż zdarzało ci się być często "podlizywaną".
Co zaś się tyczy języka i miłości? Bogusiu! - nie wkręcaj mnie proszę w rozwijanie tematu. To ci się nie uda choćby tylko dla temu że mógłbym o tym mówić godzinami więc zabił bym tego posta swoim ględzeniem.
Pozdrawiam serdecznie.
16 Mar.
Adam M. Grudzińskiha scritto:
No rzeczywiście Margeritko - jesteś ekspresyjna! Nie ma to tamto!
Muszę być do końca szczery. Ten tekst powstał już stosunkowo dawno. Wisiał już na Onetowym blogu ale ponieważ tamten blog już nieistnieje - postanowiłem umieścić go tutaj między innymi i ze względu na Ciebie.
Nie myśl proszę że chce się wten sposób podlizać (no - może odrobinkę). Chciałem poznać właśnie Twoją reakcję i troszkę mnie zaskoczyłaś. Prezentując się swoimi wypowiedziami (przynajmniej do tej pory) można było sądzić iż Twój stosunek do podlizywania będzie bardziej negatywny a tym czasem?
Dałaś wspaniały wykład na temat lizusostwa zarówno co do formy jak i treści. Jak sądzę - ton Twojej wypowiedzi świadczy o tym że dosyć często zdarzało Ci się bywać "podlizywaną" (o boże! - tylko nie zrozum tego opatrznie).
W sumie - w swoim komentarzu zawarłaś w zasadzie chyba wszystko co można by ująć w tym temacie choć szczególnie zwrócił na mnie uwagę ostatni jego akapit w którym nie znalazłem negatywnej oceny tego zjawiska. Być może myślisz tak na prawdę a być może specjalnie pozostawiłaś uchyloną furtkę do dalszej rozmowy (co z wdzięcznością przyjmuję). Ja - w swoim poście odniosłem się negatywnie do tego zjawiska albowiem sczerość intencji jest dla mnie rzeczą najważniejszą a notabene - odszedłem z Onetu właśnie z tego powodu (posądzano mnie że jestem kłamcą). Gdzie jak gdzie ale na Onecie - w świecie blogowym lizusostwo widać z nielicznymi wyjątkami na każdym kroku. Czytasz komentarze i dostajesz odruch wymiotnego. Nawet gdy autor postu bredzi - mówiąc po prostu - otrzymuje komenatrze - "ależ tak", "masz 100% racji", itp".
Wszystko za cenę jak ja to nazywam "wyścigu szczurów".
Wiesz co jest na onecie najważniejsze? - licznik odwiedzin i komentarzy pod postem.
Nie chodzi to wcale o to czy ktoś składając komentarz pozostaje w stosunku do niego choćby odrobinę merytoryczny. Zdarzają się przypadki "podpisywania listy obecności".
"Byłem, czytałem, wpadnę później". Normalnie masakra.
Pozdrawiam serdecznie i miłej niedzieli.
16 Mar.
petronelaha scritto:
   ADAMIE,.....BRRR.... nie znoszę podlizywaczy  i sama tego nie czynię. Choć niektórzy   uprzejmość   nieopatrznie mogą brać za coś takiego. Kiedy jeszcze pracowałam w dużej firmie   NIE "trawiłam" podlizujących  się ,podległych mi  pracowników.  Z takimi nie byłam w stanie  normalnie wspólpracować,czy nawet się" zaprzyjaźnić"  . Sama miałam bardzo  przyjacielskie  stosunki z najnaczelniejszymi  (prezesami ) ,bez cienia  lizusostwa, jako równoprawny partner intelektualny,mimo ,że  szczebel niżej w hierarchii firmy..Lizus w ostatecznym rozrachunku zawsze przegra,bo ten komu się podlizuje ,chcąc okazać  sprawiedliwy  i obiektywny stosunek do pozostałych pracowników,   często surowiej traktuje właśnie lizusa.Poza tym ,zwykle zastanawiałam się co się za tym kryje  ,czego on ode mnie oczekuje i czego zażąda w zamian za tę pseudo-serdeczność.
P.s. skąd wytrzasnąłes taki ozór?  Język jest według mnie sympatycznym i pożytecznym organem... nawet  a szczególnie w miłości.
Spokojnej niedzieli i bez lizusostwa!
16 Mar.
Margeritka Meggiha scritto:

Teraz też wywalę jak z armaty-heheh bo mam na ten temat troszkę inne zdanie i temat jest bardzo inspirujący.Moim zdaniem : Pochlebstwa - choć to tylko słowa - są potężnym narzędziem.  Nie ma co się łudzić, każdy z nas lubi być chwalony  i  słyszeć  potwierdzenie  tego,  co  w  skrytości  ducha  o  sobie  myśli:  że  jest  wspaniały,  atrakcyjny  i  błyskotliwy. Łasi na komplementy jesteśmy wszyscy.  Nie ma tu znaczenia wykształcenie, wiek czy płeć.  W dodatku jesteśmy wobec nich bezbronni Nawet jeśli zdajemy sobie sprawę że ktoś się nam podlizuje, zaczynamy myśleć: "no, może  trochę  przesadził,  ale  właściwie  ma  rację,  bo  przecież  jestem  taki,  jak  mówi". Pochlebstwo uderza w nasze najczulsze miejsca, łechta próżność, pieści ego. W pułapkę komplementówjako pierwsi wpadają szefowie, biznesmeni, politycy, ludzie mający władzę, kierujący innymi.  Ci narażeni  są  na  nieustanne  zabiegi  lizusów.  Paradoksalnie to oni najczęściej przyjmują nawet najbardziej prymitywne pochlebstwo za dobrą monetę.  W sejmowych kuluarach często żartuje się z posłów, którzy nagle zapałali miłością do pływania, piłki nożnej lub  tenisa,  bo  szefowie  ich  partii  są  zapalonymi  sportowcami.  Takie podlizywanie się poprzez wspólne hobby przez samych lizusów traktowane bywa jako działanie godne pochwały, oznaka sprytu  i  pomysłowości.  Pewien znany polityk wręcz chełpił się, że swoją wysoką pozycję w partii załatwił sobie, przegrywając  w  tenisa  z  liderem  ugrupowania.  

16 Mar.
Margeritka Meggiha scritto:

Trzeba jednak uważać, bo jawne wazeliniarstwo zazwyczaj  kładzie  kres  karierze.  Lizus nieznający umiaru traci  sympatię  i zaufanie. Uprawiając trudną sztukę pochlebstwa, należy pamiętać, żeby nie  stosować  tych  samych  sztuczek  wobec  wszystkich.  Inaczej u rabia się kobietę, a inaczej  mężczyznę,  co  innego  chce  usłyszeć  biznesmen,  a  co  innego  prominentny  poseł  czy  minister.  -  Trzeba wykorzystywać element niepewności. Nie ma żadnego sensu komplementować Miss Polonii za urodę czy naukowca za inteligencję.  Znacznie lepiej pochwalić cechę mniej oczywistą, coś, czego dana  osoba  nie  jest  pewna . Lizusostwo ma również swoje zalety- podlizywanie się nie jest zjawiskiem aż tak negatywnym,  jak  zwykliśmy  sądzić.  Do pewnego stopnia jest nawet niezbędne w życiu społecznym.  Ile osób woli nieprzyjemną prawdę od miłego  kłamstwa?  Nie zawsze pochlebstwa powinny być traktowane z odrazą.  Czasem jest to po prostu rozpaczliwa  prośba  o  akceptację.  Miłe słowa mówimy również wtedy, gdy chcemy sprawić komuś przyjemność i  wzmocnić  jego  pewność  siebie.  Albo najzwyczajniej w świecie lubimy daną osobę  i  dajemy  temu  wyraz. Nie  dajmy  się jednak podpuścić i nie  wierzmy we wszystko, co ci mówią lub piszą.  Przecież nikt nie jest  doskonały.  Nikt nie chciałby  mieć opinii  wazeliniarza.  Jednak prawda jest brutalna: wszyscy  się  podlizujemy,  choć  nie  każdy  się  do  tego  przyzna,  nawet  przed  sobą  samym.  Uwielbiamy też słuchać,  gdy  inni  wychwalają  nasze  zalety.  Schlebiamy  innym,  by  zrobić  na  nich  pozytywne  wrażenie.  W każdym z nas tkwi potrzeba  akceptacji,  posiadania  przyjaciół,  bycia  docenianym.  I - co równie ważne - chęć odniesieni sukces w życiu  zawodowym  lub  politycznym.  Trudno sobie wyobrazić, by pomogło nam w tym obrażanie  innych  ludzi  czy  chłodny  do  nich  stosunek.

16 Mar.

Riferimenti

L'URL di riferimento per questo intervento è:
http://adamgrudzinski.spaces.live.com/blog/cns!CC3D5846759989C9!773.trak
Blog che fanno riferimento a questo intervento
  • Nessuno