Profilo di Adam M. Grudziń...Moim zdaniemFotoBlogElenchiAltro ![]() | Guida |
Moim zdaniemkomentarz prawie polityczny |
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Tęsknota
Dziękujemy za odwiedziny!
walseiw-kemot EU17 EU27ha scritto:
I greet and thank you for everything.
16 Nov.
Mirosława Dha scritto:
16 Mag.
Katy-Scarlett II ♥ha scritto:
11 Mag.
Mirosława Dha scritto:
Witam! ciekawa stronka.Pozdrawiam cieplutko!
29 Apr.
bogusia .ha scritto:
przypadkowo(nie) sorry za literówki afeee nawet nie zrobiłam korekty
a, może kawy? nie?..no to zmykam :))
17 Mar.
bogusia .ha scritto:
Cześć..przypadek że weszłam, jestem..nie wierzę w przypadki..
Sporo ciekawostem u ciebie można znależć..congratulation :)
Czemu się zatrzymałam i, przypadkowo(nie) cheee .. aforyzmy (przypomniałeś mi
mojego z wielu autorów którego spory czas nie odkurzałam..........
poza tym Bufka Suflera..ja bym do kolekcji dołożyła "Ciszę"
oprócz innych lubię słuchać "Ciszy" Cugowski(nie tylko głos) ale i osobowość
Szaaaa cisza jak tak..zanuż się w ciszę..idę na kawę..
przypadkowo(nie) któż to wie? -> pozdrawiam
17 Mar.
Adam M. Grudzińskiha scritto:
Witaj Danuto.
Nie można dostać się na szczyt nie chodząc po górach. (chyba że kolejką na Kasprowy).
Witam i dziękuję za bajkę.
Zachęcam do częstszych odwiedzin
12 Mar.
Danutaha scritto:
Ładnie to tak starszej pani kazać chodzić po górach :) zadyszki dostałam i nie wiem co pisać :)
Więc opowiem Ci bajkę o burzy z chmurami, czarnoskrzydłej, granatowłosej, która sieje iskrami za górą lasów, za rzeką dzieciństwa - zielona i mocna jak kwiat... Pozdrawiam jej urokiem i siłą.
12 Mar.
Adam M. Grudzińskiha scritto:
Dzięki Zosiu.
Dzięki temu jestem
7 Mar.
walseiw-kemot EU27 ZOL-DAha scritto:
Dasz radę. Pokonasz wszystko. Rozumiem. Pozdrawiam serdecznie.
7 Mar.
to co lubię najbardziej
|
17 marzo Fizyka w polityce.
Co bardziej krewki czytelnik zapewne kręci mi teraz palcem kółko na czole bijąc się jednocześnie z myślami – „co może mieć nauka ścisła wspólnego z wodolejstwem”. Ano – ma. Jest wiele takich wspólnych mianowników a ja w dzisiejszym poście postanowiłem zająć się zjawiskiem inercji. Z inercją mamy do czynienia na każdym nieomal kroku i to w znaczeniu nawet dosłownym. Nieobeznanym we fizycznych terminach zaraz to wytłumaczę. Kiedy idziemy ulicą i chcemy się zatrzymać musimy do realizacji tego zamierzenia użyć jednej z dwu metod. Pierwsza będzie polegała na zamianie ruchu jednostajnego w ruch jednostajnie opóźniony aż do całkowitego zatrzymania. Druga zaś – bardziej brutalna – występuje w przypadku zderzenia z przeszkodą o masie większej od masy naszego ciała, czyli dla przykładu będzie to ściana budynku, na którą możemy się natknąć podczas zbyt intensywnego czytania Trybuny w czasie ulicznego spaceru. Im większa masa – tym trudniej ją zatrzymać lub zmienić jej kierunek. Spróbujcie dla przykładu zmienić kierunek poruszającego się samochodu przechodząc na drugą stronę ulicy. Efekt będzie o tyle mizerny, o ile masa samochodu będzie większa od masy naszego ciała. O skutkach takiej praktyki już nie wspomnę przed spożyciem posiłku lub bezpośrednio po nim albowiem nie chcę nikogo narażać na rozstanie się z ulubioną potrawą. Ze zjawiskiem inercji nierozerwanie związane jest również fizyczne pojęcie dotyczące wektorów sił. Przekładając to z fizyki na język polski możemy w dużym uproszczeniu powiedzieć że: stosunek naszej żony do nas samych jest wprost proporcjonalny do włożonego w nią uczucia miłości i odwrotnie proporcjonalny do wielkości zadrażnień z teściową. Odnosząc wymienione wyżej wielkości do spraw związanych z polityką, można z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, iż od momentu podjęcia dowolnej zmiany jej kierunku - do momentu zaobserwowania jakich kol wiek zmian w mechanizmie o tak dużej masie jaką jest gospodarka – musi upłynąć stosunkowo długi okres czasu. Dodając do tego opisu definicję wektorów sił – a w przypadku tak skłóconych – a więc działających w przeciwnych kierunkach sił politycznych – obiekt na którym wykonujemy przedmiotowe doświadczenie – w przypadku kiedy te siły są równe – pozostanie co najwyżej w spoczynku lub będzie się poruszał z prędkością wcześniej ustaloną. Wniosek z tych doświadczeń jest więc taki. Albo kochani politycy nauczycie się podstawowych praw fizyki oraz podejmując zgodne co do kierunku decyzje spowodujecie że gospodarka będzie się rozpędzać – albo przynajmniej nie róbcie nic – aby jej przypadkiem nie zatrzymać. 16 marzo Podlizywanie jest niehigieniczne - dla psychiki.Próby przypodobania się komuś na kim lub na jego opinii o nas nam zależy z reguły kończą się klęską dla obu stron. Tak osoba która się podlizuje Podlizywany – czyli odbiorca tych psychicznych obsceniczności jeżeli należy do grona ludzi inteligentnych wlot wyczuwa intencję podlizywacza co tylko wzbudza jego podejrzliwość co do zamiarów podlizującego. Nieco inaczej wygląda sytuacja kiedy pozlizywanego można określić jako osobę o niskich walorach intelektualnych. Jego rosnące we własnych oczach znaczenie zwykle przeradza się w skłonności do wykorzystywania swojej w cudzysłowie pozycji na podlizującym co w ogólnym rozrachunku nie jest smaczne ani dla zewnętrznych obserwatorów tego zjawiska ani samego podlizującego albowiem jego osobowość sprowadza się do roli błazna na dworze Stańczyka. Reasumując stwierdzić należy że jakiekolwiek formy deprecjacji własnej wartości są już w samym swoim założeniu błędem jeżeli chcemy się komuś przypodobać. Można w tym celu wyrazić np. szacunek dla czyichś poglądów zachowując swoje własne (pod warunkiem że słuszne) zdanie. Ciekawe! Czy ktoś ma na ten temat inne zdanie? 15 marzo Iskierka nadziei?Spadające liście z drzew. Jak kartki z kalendarza, jak mijający kolejny sen. Zaschnięta w pamiętniku róża i garść wspomnień rzuconych w otchłań wszechogarniającej pustki. Jeszcze nie minęło do końca zima a już wiosna. Jeszcze tli się w nas jakaś iskierka. Zwłaszcza wtedy – kiedy możemy powiedzieć komuś magiczne dwa słowa.
Krakowski rynek – jakże inny niż kiedyś. Rozświetlony migającym światłem świec kawiarnianych ogródków. Podświetlona od dołu i strzelająca wysoko w niebo wieża Mariackiego kościoła. Gdzieś na końcu Grodzkiej stare mury wawelskiego zamku. I my. Sami. Czy do końca? Chyba nie. Dopóki nie opadł ostatni liść z drzewa – tli się w nas zawsze jakaś iskierka. I pragnienie wypowiedzenia raz jeszcze tych dwu słów. Magicznych w swoim wymiarze jak magiczny jest sens naszego istnienia. 13 marzo Zaglądnij do własnej duszy – a na pewno nie znajdziesz tam siebie.To motto jednego z moich blogów które stargał wicher onetowej burzy. To był dobry blog. Właśnie taki „od środka”. Bez zakłamania czy uprzedzeń. Bez kreacji własnej osobowości choć komentarze do niektórych jego postów nacechowane były wręcz wrogością. Czyżby niektórzy z moich dawnych komentatorów odnajdywali w nim cząstkę siebie? Tego – niechcianego własnego ja - które przeszkadza w codziennym życiu no bo w końcu kto z nas chciałby okazać się frajerem? Jak daleko musimy odejść na bok od samego siebie aby poczuć się bezpiecznie. Przecież tak naprawdę to stoimy obok własnego jestestwa ubierając w maskę uczucia i myśli aby uchronić je przed szyderstwem tych – których nazywamy cwaniakami a którzy tak samo jak my tak naprawdę są ciepli i wrażliwi a tylko lęk przed ujawnieniem własnej słabości nakazuje im na co dzień być innymi. Ostatnio – po raz nie wiem już który oddaję się lekturze książki prof. Trąbki -„mózg a świadomość”. Autor opisuje w niej wzajemne relacje pomiędzy odruchami obronnymi człowieka wynikającymi ze świadomości zagrożeń płynących z otoczenia. Obronnymi – a więc wynika z tego że „tym” – co mamy „bronić” – jest nasze prawdziwe „ja”. Posiłkując się najprostszym przykładem – nasza świadomość działa w następujący sposób: 1. – dziecko parzy się dotykając palcem gorącego żelazka. 2. – w wieku dorosłym nie dotyka już rozgrzanego żelazka bo zna konsekwencje takiego postępowania. Przenosząc podany przykład na sferę uczuć – można by się pokusić o stwierdzenie – że raz zranione uczucia nakazują nam na ostrożność w wystawianiu ich na krytykę lub zniszczenie. Jednak pomimo to – przychodzą takie okresy w naszym życiu, że chcemy czy nie – wyciągamy je z „sejfu” na wzór doniczki z kwiatem który przecież aby istnieć - potrzebuje zarówno słońca jak i wody. Czujemy się jednak w tedy jak wąż w okresie wylinki. Całkowicie bezbronne stworzenie bez żadnej ochrony. Jak żółw – który przypadkiem zgubił swoją skorupę i nie ma się gdzie schować. Często oceniamy innych ludzi po tym – jakich widzimy ich na co dzień. Czy jednak w istocie takimi są naprawdę? |
Dzisiaj na literę "A"
Które lubię i często odwiedzam
Znani autorzy
ogólne
|
||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
|